Do wpisu tego zainspirowała mnie rozmowa z Lunatykiem, który jak się okazało podobną tematykę poruszał na swoim blogu (link w polecanych), toteż Go teraz pozdrawiam. Wychodzi mi ten blog trochę o ludziach. Nie studiuję psychologii, ba studia moje są ścisłe tak, że już chyba bardziej nie mogą, a jednak ludzka natura jest dla mnie niezmiernie ciekawa. Może to dlatego, że chcę sam siebie doskonalić? Może to dlatego, że człowiek jest zwierzęciem stadnym i inne osoby mają nań nieustanny wpływ? Tak czy siak wypocin moich ciąg dalszy.


Żyjemy w świecie, gdzie kłamstwo spotyka się na każdym kroku. Kłamią wszyscy (powiało Housem:D), dzieciaki, dorośli. Politycy i duchowni. Inteligencja i ludzie niewykształceni. Ty i ja. Możesz się obruszać Drogi Czytelniku, ale taka jest prawda. Czasem nie można po prostu rzucać prawdą na lewo i prawo bo może to być albo niebezpieczne albo bezduszne. Smutne. Nie o tym jednak chcę pisać. Póki zdajemy sobie sprawę z tego co mówimy, jakie ma to implikacje, konsekwencje i jak ma się to do nas samych to jest możliwie dobrze. Gorzej gdy sami siebie oszukujemy. Prowadzi to do dziwacznych i często niezdrowych sytuacji pod tytułem „W cudzym rządzie Źdźbłowa widzicie, a we własnym nie widzicie Belki”.

Hipokryzja. Jakież ciekawe zjawisko, które wynika albo z tępoty podmiotu, albo z jego przekonania o własnej wyższości. Szczerze – nie wiadomo co gorsze. Tak więc patrzę na to społeczeństwo i po raz kolejny zaliczam odjazd brwi pod sufit. Katolicy od miłości bliźniego toczą z ust pianę o głupoty (nie mówię tu o wszystkich, są dobrzy katolicy, a tamci to fanatycy – wiadomo), politycy z uśmiechem na ustach czyszczą konto narodowi coraz skuteczniej, reszta wściekła łazi choć sama nie wie na co.

Co szczególnie interesujące nasz mały homo-światek nie jest od tego zjawiska wolny. Ba! Swoje za skórą mamy. O tolerancję wołamy, równości nam się zachciewa. Na ulotkach to wygląda super, nic tylko za rączki się złapać, stworzyć ładne tęczowe kółeczko i zatańczyć w rytm skocznej melodyjki. Ale co się dzieje w środku? Na pewnym portalu dla gejów powstają grupy, podobne do tych z facebooka – ot fajna zabawa. Z tym, że kilka razy natknąłem się na mniej ciekawe przypadki, na przykład „Nie cierpię przegiętych ciot”. Przykro mi drogi panie, któryś się tam zapisał, ale dla większości społeczeństwa ty też jesteś ciota, pedał, zwyrodnialec i ogólnie zakała gatunku ludzkiego, tak więc MORDA! Kurwa mać, mało nam? Nie dość, że spychani na margines jesteśmy i tak, to musimy, po prostu nie możemy się powstrzymać, żeby nie móc się poczuć od kogoś lepszym. Działa to na zasadzie „Spoko, jestem pedałem, ale ten tam, to dopiero przegięty, jaki wstyd i w ogóle. A ja taki męski, że się nikt nie domyśli i ogólnie zarąbistością tryskam”. Tutaj jesteśmy chyba gorsi od heteryków – oni nie twierdzą, że kobiety lubiące powiedzmy ubierać się jak „na chłopaka” są gorsze od innych. Owszem, komuś się to nie podoba, to może nie umówi się z taką, ale nie będzie piętnował.

Sam wywichniętego nadgarstka nie mam (coby nie było, że tak śpiewam ze swojego powodu), ba, nie oczaruje mnie raczej chłopak z takimi tendencjami, ale to jest kwestia gustu. Nie miałbym problemów ze zwyczajnym zakumplowaniem się z kimś takim. Bądźcie ludki świadomi bardziej co robicie, kim się stajecie. Na cały świat narzekacie, że was ciemięży, a sami bata na drugiego kręcicie? Co to ma do cholery być? Kto jak kto, ale my powinniśmy trzymać się razem.

To ważne, aby przemyśleć swoje poglądy i działania – to pomoże stać się lepszym człowiekiem. Co z tym zrobisz Czytelniku, to już Twoja sprawa.

Reklamy