Powitać pragnę drogiego czytelnika i bez zbędnego gadania do rzeczy przejść.
Nie lubię w sobie tej jakże polskiej cechy, która nadaje mi łatwość narzekania, dlatego staram się nie kultywować tej narodowej tradycji. Jednak w konfrontacji z kompletnym zidioceniem i odkulturalnieniem pokłady mojej tolerancji się kończą. Tym bardziej, że uległem pod tym względem pewnej „poznawczej kumulacji”.
Jako stworzenie internetowe wszedłem byłem sobie na pewien portal z literką „O” dumnie prezentującą się na przedzie nazwy. Powtórzyłem tą operację kilkukrotnie, po czym zacząłem zadawać sobie pytanie, czy te tytuły artykułów rzeczywiście są takie głupie, czy to mi przez sesję poziom IQ skoczył nagle. Opcja z wzrostem ilorazu odpadła dość szybko. Przerażającą dla mnie okazała się dziennikarska zabawa informacją w sposób dyskusyjnie etyczny. Czytam otóż, że „Smagacz pośladków zagraża nastolatkom”. Tytuł wywołuje u mnie pobłażliwy uśmiech na twarzy, jednocześnie spodziewam się czegoś równie zabawnego wewnątrz artykułu. Okazało się, że sprawa jest o tyle poważna o ile niepoważny był tytuł: jakiś zboczeniec atakował dziewczyny i ciął ich pośladki nożem technicznym. Może ja jestem staromodny, może próchno ze mnie wyłazi, ale takich informacji nie powinno się prezentować w podobny sposób.
Pokazów przekomicznej wręcz głupoty czy to redaktorów, czy to społeczeństwa <co bardziej prawdopodobne, w końcu portale robi się „pod publikę”> było więcej, a sondaż „Co sądzisz na temat bidetów?” jest jednym z bardziej kuriozalnych przykładów. Postanawiam przerzucić się na jakieś ambitniejsze portale informacyjne.

Na tym jednak nie koniec. Wczoraj rzeczywistość skonfrontowała mnie z głupotą całkiem innej wody. Otóż, aby czytelnik zrozumiał o co mi w dalszej części chodzi trzeba obwieścić, że Isgalad jest zwierzęciem akademikowym.
Przechodząc do rzeczy: Niczego niespodziewający się Isgalad postanowił skorzystać z toalety (są dwie na piętro) i udał się do kabiny numer 2. Było to strasznym błędem, gdyż, jak się okazało, impreza u kogoś z mieszkańców musiała być zaiste „gruba”. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ktoś z uczestników zabawy* nie ubzdryngolił się do tego stopnia, że zapaskudził całą kabiną treścią swoich trzewi (i wcale nie chodzi mi o wymiociny).
Ok, jako, że Isgalad ma w sobie nieco pobłażliwości stwierdził, że może podmiot toaletowych ekscesów po prostu nie był w stanie po sobie posprzątać (co całkiem prawdopodobne) i jeśli ma choć krztynę przyzwoitości, to posprząta po sobie ranka następnego. Jakaż naiwność. Oczywiście gówno leży dalej i nikt nie kwapi się do robienia z tym porządku. Zgroza.

Podsumowując: Dziwi mnie, że ludzkość jeszcze nie wyginęła prezentując sobą taki poziom intelektu. Jeśli to jest ten Szczyt Stworzenia, to coś tu jest nie tak. Dziwi mnie też, że dałem się tym wszystkim zaskoczyć jakoś bardziej. Przecież żyję nie od dziś. Konkluzja jest taka, że osobą jestem chyba dość naiwną i oceniającą innych własną miarą. Smutne trochę.

Thank You for reading! 🙂

 

 

*czyt. libacji

Reklamy