Ranek dobija się przez budzik do mojej świadomości. Wwierca się agresywną nutą w senne marzenia i rozwiewa je jak dym. Wstaję, włażę pod prysznic, wychodzę, robię herbatę. W głowie dziwny mętlik, jednak całkiem przyjemny. Siadam przy komputerze, standardowo przeglądam kilka stron. Na biurku jak zwykle bałagan. Włączam odtwarzacz muzyki, podkręcam głośniki i bombarduję zaspane uszy falą decybeli pod patronatem zespołu Hey. Myślę. Stanowczo za dużo, stanowczo zbyt głupio, stanowczo emocjonalnie i stanowczo nielogicznie. Kurwa, jak mi z tym dobrze.

Reklamy