Ostatnio się działo w moim środku dość dużo. Fascynacja, nadzieja, kubeł zimnej wody, chęć walki, rezygnacja, poczucie nieoznaczoności. Jednak dostrzegam, że mimo iż starym koniem jestem (lat niespełna 21) wciąż się uczę i dorastam. Szybciej dochodzę do równowagi po wstrząsach. To dobrze. Z drugiej strony popełniam błędy. Nieraz wiedząc, że coś jest błędem to planuję. Bo czasem nie można postąpić wbrew sobie. Czasem też do końca nie wie się co się zrobi. To wszystko chyba znaczy, że jestem człowiekiem. Bzdury takie piszę, osobiste tylko ostatnio, ale tak to bywa, jak się czasu nie ma, a w życiu dzieje się sporo. 

Myślę, że mało kto spoza mojego otoczenia coś z tego posta wyniesie bądź zrozumie, ale i tak go zamieszczę. A nóż któreś z Was przeczyta.

P.S.

Chętnie poznałbym bliżej pewnego skurwysyna siedzącego w dobrym człowieku. 😀
Mimo wszystko.

Reklamy