Ostatnio sporo się u mnie działo. Aż dwa posty napisałem, które zawierają podejrzanie dużo wynurzeń osobistych, a miałem nie uprawiać internetowego ekshibicjonizmu. Ale chyba nie jest jeszcze tak źle, więc zostawiam je, niech sobie wiszą.
Zwróciłem uwagę, że więcej piszę kiedy targają mną jakieś emocje… Ciekawe czy każdy tak ma?

Dzisiaj będzie jednak o czymś zgoła innym (choć nieco powiązanym). Wewnętrzne rozterki autora doprowadziły do wielu rozmów ze znajomymi i przyjaciółmi, co z kolei wywołało refleksje często różne od przewidzianych. Autor dowiedział się czegoś o sobie, ale także o otaczającym go świecie. I na tej drugiej sprawie postanowił się skupić.
Jak już nieraz przytaczał, ma świat za miejsce złe, a społeczeństwo za byt głęboko tępy. Kolejne dowody tego dostał ostatnio.
Rozmowa z kumplem, chyba człowiekiem znanym autorowi najdłużej (spoza rodziny) potoczyła się w nieco dziwnym kierunku, jednak ukazała jak człek może się zmienić na przestrzeni lat. Isgalad nie rozstrzyga czy to zmiana na lepsze czy na gorsze – that’s not the point, poza tym poziom arogancji takiego orzeczenia powaliłby nawet jego.
Z rozmowy wynikło jednak, że ludziom nie warto ufać, lepiej dać sobie spokój z jednostkami, które zrobiły cokolwiek co można by uznać za moralnie błędne wobec nas. Możliwe jest, że autor popisuje się tępotą i niedoświadczeniem życiowym, ale najzwyczajniej w świecie nie chce wierzyć w taki stan rzeczy. Wiara w ludzi jako jednostki to jedna z niewielu wartości jakie autorowi pozostały i które uważa za dość fundamentalne. Czasem lepiej jest wybaczyć, jeśli winy nawet do końca nie udowodniono.

Jedna rozmowa jednak prawdopodobnie nie skłoniłaby autora do pisania tej notki. Odwiedzony dziś blog, zapamiętany jako jedno z niewielu pozytywnie zabarwionych miejsc gejowskiego internetu zaskoczył. Zaskoczył nową notką po wielu miesiącach nieobecności tamtejszego bloggera, a także (a właściwie przede wszystkim) jej tonem, nowym bannerem i zmianą opisu samej stroniczki.
Na przestrzeni kilku lat człowiek prowadzący tamto poletko prawdopodobnie został skonfrontowany z co bardziej paskudnymi stronami społeczeństwa. Gdy przeglądamy najwcześniejsze posty widać w nich zapał, chęć zmieniania świata, walki. Sam żałuję, że nigdy takich ambicji nie miałem. Z drugiej strony w najnowszym wpisie czuć gorycz okrytą warstwą obojętności wobec otoczenia. Nieco cynizmu własnego sprawia, że Isgalad nie zaliczył opadu szczęki do podłogi. Jednak pozostało zastanowienie – jakże świat niszczy nasze ideały, konfrontuje nas z rzeczywistością paskudną jak koszmar nihilisty. Zmieniamy się wszyscy… Jednak Isgalad ma nadzieję pozostać Isgaladem. Nieco naiwnym, nieco poczciwym, ale tym samym. Może będzie mu łatwiej, gdyż od późnego gimnazjum przestał wierzyć w społeczeństwo i zaczął stawiać na jednostki. Trzeba jeszcze dodać, że autor nie twierdzi, że twórca drugiego bloga zmienił się na gorsze czy lepsze. Szkoda nieco ideałów, z drugiej jednak strony nie wiadomo czy kiedykolwiek były one realne. Szkoda pewnej niewinności, ale z pewną przykrością nawet Isgalat przyzna, że teraz drugiemu autorowi będzie łatwiej. Przynajmniej mam taką nadzieję i tego Homikusowi życzę.

Adres wymienionego w notce bloga tu i w polecanych stronach:http://homikus.pl/

Reklamy